Parę miesięcy temu w Gliwicach (obcym mieście) likwidowano bibliotekę (obcą bibliotekę), która ostała się po zlikwidowanej szkole (obcej mi, oczywiście). Likwidacja oznaczała wykładanie partiami książek na stoły w celu ich ewentualnej sprzedaży... w cenie 1 zł za sztukę. Wystarczyło pojawić się dwa razy (ja - obcy), żeby przestać być obcy i otrzymywać od bibliotekarki te znaki-sygnały. Łatwe są... to znaczy łatwo się wkraść w ich łaski. Może to magia tego "Dzień dobry" na wejściu?
Bibliotekarki są łatwe
Parę miesięcy temu w Gliwicach (obcym mieście) likwidowano bibliotekę (obcą bibliotekę), która ostała się po zlikwidowanej szkole (obcej mi, oczywiście). Likwidacja oznaczała wykładanie partiami książek na stoły w celu ich ewentualnej sprzedaży... w cenie 1 zł za sztukę. Wystarczyło pojawić się dwa razy (ja - obcy), żeby przestać być obcy i otrzymywać od bibliotekarki te znaki-sygnały. Łatwe są... to znaczy łatwo się wkraść w ich łaski. Może to magia tego "Dzień dobry" na wejściu?