Temat trudny, bo skomplikowany. Opisałeś tutaj jedną ze sfer - ruch wyzwoleńczy. Czy Baskowie, zamieszkujący Krainę Basków, mają prawo do własnego państwa - pewnie tak. Mówią baskijskim, ziemia od lat baskijska, jest nawet rzeczownik w języku polskim - Bask. Dokładnie tak samo sytuacja ma się ze Szkotami i Irlandczykami (ich zapasy z Anglią ciągnie się od średniowiecza).
A co mamy w Kosowie? Nie ma czegoś takiego jak Kosowianin, Kosowar, Kosowczyk. To bujda na resorach. Może i jest mieszkaniec Kosowa, ale narodowości takiej nie ma. Tam mieszkają Albańczycy (zwani Kosowskimi) i Serbowie (mniejszość). A Kosowo to terytorium sporne między Serbią a Albanią. Pamiętacie jak Kosowczycy (he he he) cieszyli się z niepodległości? Jakie mieli flagi? Bo ja tam nie widziałem ani jednej flagi Kosowa (podpowiem: same Albanii plus kilka USA i krajów europejskich). Kosowo nie ma flagi (tą co ma widziałem tylko w Wikipedii :D), hymnu, świadomości, monety, historii, wspólnego języka. Kosowo to region, nie państwo.
A co będzie dalej? To państwo nie ma prawa przetrwać. Tak jak nie miało prawa przetrwać NRD i RFN osobno, bo Niemiec to Niemiec. Kosowo będzie państwem marionetkowym, które pompowane przez Unię będzie udawało, że nie jest Albanią. Dlaczego ma udawać? Bo Albania jest biedna jak mysz kościelna, a jej biedę mają wszyscy w dupie i Kosowo z dotacjami z Unii jest bogatsze od Albanii. Ot cały ambaras. Znieśmy dotacje, dopłaty, renty dla Kosowarów - znikną w tydzień i przyłączą się do Albanii. Albańczyk to Albańczyk, Kosowski czy inny. A skąd to pompowanie ma się brać - ano z prostej przyczyny - z wyrzutów sumienia. Coś jak uleganie Izrealowi na każdym kroku - no bo przecież był Holocaust. Jesteśmy (a może inaczej: elity rządzące są) podświadomie zakładnikami morderców - pana Adolfa i pana Slobodana. Co zrobić.
Tak nie do końca panowie
Temat trudny, bo skomplikowany. Opisałeś tutaj jedną ze sfer - ruch wyzwoleńczy. Czy Baskowie, zamieszkujący Krainę Basków, mają prawo do własnego państwa - pewnie tak. Mówią baskijskim, ziemia od lat baskijska, jest nawet rzeczownik w języku polskim - Bask. Dokładnie tak samo sytuacja ma się ze Szkotami i Irlandczykami (ich zapasy z Anglią ciągnie się od średniowiecza).
A co mamy w Kosowie? Nie ma czegoś takiego jak Kosowianin, Kosowar, Kosowczyk. To bujda na resorach. Może i jest mieszkaniec Kosowa, ale narodowości takiej nie ma. Tam mieszkają Albańczycy (zwani Kosowskimi) i Serbowie (mniejszość). A Kosowo to terytorium sporne między Serbią a Albanią. Pamiętacie jak Kosowczycy (he he he) cieszyli się z niepodległości? Jakie mieli flagi? Bo ja tam nie widziałem ani jednej flagi Kosowa (podpowiem: same Albanii plus kilka USA i krajów europejskich). Kosowo nie ma flagi (tą co ma widziałem tylko w Wikipedii :D), hymnu, świadomości, monety, historii, wspólnego języka. Kosowo to region, nie państwo.
A co będzie dalej? To państwo nie ma prawa przetrwać. Tak jak nie miało prawa przetrwać NRD i RFN osobno, bo Niemiec to Niemiec. Kosowo będzie państwem marionetkowym, które pompowane przez Unię będzie udawało, że nie jest Albanią. Dlaczego ma udawać? Bo Albania jest biedna jak mysz kościelna, a jej biedę mają wszyscy w dupie i Kosowo z dotacjami z Unii jest bogatsze od Albanii. Ot cały ambaras. Znieśmy dotacje, dopłaty, renty dla Kosowarów - znikną w tydzień i przyłączą się do Albanii. Albańczyk to Albańczyk, Kosowski czy inny. A skąd to pompowanie ma się brać - ano z prostej przyczyny - z wyrzutów sumienia. Coś jak uleganie Izrealowi na każdym kroku - no bo przecież był Holocaust. Jesteśmy (a może inaczej: elity rządzące są) podświadomie zakładnikami morderców - pana Adolfa i pana Slobodana. Co zrobić.