Daniel schodził schodami do piwnicy zrujnowanego budynku dawnej komendy policji Nowego Jorku. Stanął przed ciężkimi, metalowymi drzwiami. Zamontowana w rogu kamera bacznie obserwowała każdy jego ruch. Mężczyzna nacisnął przycisk pod mikrofonem. Po chwili odezwał się głos.
- Witamy w sklepie Igora Zajceva. Za chwilę otworzą się drzwi. Proszę stanąć przed bramką skanującą i wykrywaczem metali. Do niebieskiego pudła proszę włożyć rzeczy na handel. Do czerwonego broń osobistą i pancerz. Wszelkie próby przemycenia broni będą surowo karane. Życzymy udanych zakupów.
Daniel posłusznie wykonał polecenia. Wkrótce znalazł się w obszernym pomieszczeniu dawnego policyjnego magazynu broni. W pomieszczeniu siedziało na fotelach dwóch mężczyzn trzymających swoje Uzi na kolanach i spokojnie palących papierosy. Zza stalowych krat groźnie łypał ku niemu zwalisty mężczyzna. Jego głos bardzo nie pasował do postury i wyglądu.
- Witam! W czym mógłbym pomóc.
Daniel w krótkich treściwych słowach sprecyzował czego potrzebuje. Mężczyzna po chwili namysłu cofnął się do zaplecza przynosząc broń..
- Myślę że to spełni twoje wymagania. Usiądź na tym stołku za tobą dzieciaku i posłuchaj wykładu starego frontowca. Przyjrzyj się dobrze tej giwerce.

To co Ci prezentuje to standardowa broń drużynowego wsparcia piechoty. Pochodzi z Europy. Fabryczna nazwa to FN Minimi. W armii amerykańskiej określany jako M 249 SAW. Broń solidna i niezawodna. Weszła do użycia w latach 80 XX wieku i aż do czasów wojny nikt nawet nie śmiał pomyśleć o wycofaniu tego z wojska. Po prostu niczego lepszego już od tego czasu nie wymyślono. To cacuszko ma około metra długości i waży zaledwie 7 kilogramów. Nawet drobna kobieta jest w stanie dość skutecznie tym operować. Zasilany przeważnie magazynkiem mieszczącym w taśmie 100 lub 200 naboi. Można też bezpośrednio podłączyć taśmę do zamka. Przydatne gdy walczysz z Molochem i musisz szybko zasypać go gradem kul zza swojego stanowiska. Gdzieniegdzie można spotkać do tego trójnóg. Broń którą posiadam, ma dwójnóg przymocowany na stałe. Dodatkowo dźwignia transportowa pozwala dość sprawnie przenosić to maleństwo w czasie wycofywania się na z góry upatrzone pozycje. No i chyba najważniejsze że ten karabin połyka amunicję kaliber 5,56 mm NATO. Czyli standardowy nabój armii amerykańskiej którego dość sporo jeszcze zostało. Słyszałem nawet że uruchomiono gdzieś starą linię produkcyjną tej amunicji, więc jest to dobra inwestycja na przyszłość. Po prostu każda szanująca się grupa polująca na cokolwiek powinna mieć takie coś u siebie. Cena niebagatelna 120 gambli za sztukę bez amunicji.
Reguły: Niezawodna. Tylko ogień ciągły. Dwójnóg (- 10% celność)
Cena : od 100 do 130 gambli
Dostępność : 20%

* Żołnierz plutonu inżynieryjnego wojsk frontu północnego z karabinem M249 SAW na podstawie trójnożnej. Zdjęcie zrobione podczas przygotowywania się do odparcia ataku molocha.

\m/
Zapraszam do komentowania. Nie chcę być złośliwy ale niektóre osoby zobligowały się do wstawienia choć kilku słów komentarza pod spodem. Mam na myśli starych wyjadaczy typu Trip czy Bulkers :p No i oczywiście młodzież wszelaka zacne te strony odwiedzająca też winna swój podpis zostawić. Napiszcie chociaż coś w stylu: " Stary weź wsadź sobie te twoje pseudoliterackie, całkowicie nieklimatyczne teksty w dupĘ" czy coś w ten deseń żebym wiedział na czym stoję :D:D
pierwszy tekst fabryki Bartosh
pierwszy tekst fabryki Bartosh, który mamy okazję poczytać na stronach Mordka, czy ukazzanie się tego krótkiego tekstu to jakiś specjalny zabieg, mający przygotować nas na coś na co nei jesteśmy przygotowani? Zobaczymy.
Ja szczerze powiem nie jestem fanem militarystyki w ogóle, jasne jak każdy dzieciak strzelałem się drewnianymi pistolecikami, ale juz z tego troche wyrosłem. Co nie znaczy, że nie bawi mnie mała paintballowa bitwa, czy inne tego typu "bezpieczne" strzelanie, ale nie jaram się przeglądaniem katalogów z bronią czy nawet filmów wojennych. Nie jestem też fanem rozrośniętych arsenałów w podręcznikach RPG. Zawsze kiedy kolejne niesamowite giwery zaczynaja się pojawiać na rozmaitych stronach lub co gorsza w podręcznikach przypomina mi się Cyberpunk ze swoimi kolejnymi Maximum Metal, gdzie każda kolejna broń po prostu zadawała wiecej obrażeń i miała bardziej szpanerskie chromowania. Jak dla mnie w każdym systemie wystarczyłoby kilkanaście znanych i rozpoznawanych przez laików modeli, różnych typów (krótkie, długie, armaty, automaty, sratytaty). Każda broń zróżnicowana pod względem statystyk tak by każdy wybrał to co mu odpowiada. I gra. Wystarczy. Nie za mało (bo po jednym przykłądzie tez lipa), nie za dużo (bo mi to po cholere), w sam raz.
Po co ten przydługi wstęp? Na pewno chciałem nakreślić swoje stanowisko do podobnych tekstów. Nie lubię ich. Nie czytam i nie komentuję kolejnej odsłony jeszcze większej klamki, jeszcze potęzniejszego rozpylacza i jeszcze celniejszej snajperki. Wszystkie one są dla mnie takie same jak promocje w Tesco.
Dlaczego ten tekst komentuję? Po pierwsze ma jakiś fabularyzowany wstęp. Super, za to plusik. Fajny pomysł, szybko i treściwie nakreslona sytuacja i miejsce. Można by nawet coś więcej o tym napisać. Ale za mało tego, żeby powiedzić coś wiecej o stylu autora. Po drugie ma obrazki, jestem wzrokowcem jak każdy facet i lubie sobie popatrzeć. Obrazki - plus.
[Rada - następnym razem skorzystaj z jakiegoś prostego programy do obróbki zdjęć, walnij efekt Grafit, czy coś. Zawsze lepiej wygląda, jak jest narysowane (zwłaszcza do NS), albo choć na narysowane wygląda]
Po trzecie - obiecałem ;)
Jak wynika z nudnego wstępu za samą tematykę minusik, ale to tylko moja własna opinia o niej. I minus za nie podanie statystyk obrażeń i przebić broni - to jednak podstawa. Generalnie - good job!
120g, to za mało. Po
120g, to za mało. Po prostu, z tym gratem nie trzeba być w końcu Szajseneggerem, a powiedzmy sobie szczerze, broń jest wysoce skuteczna, niezawodna, żre amunicję, o którą nie tak znowu trudno, no i z przeciętnego kazia, robi chodzący bunkier. Można to to zamontować na pickupie, postawić na balkonie, czy okopać się, a jak trzeba palić wroty, to nie jest ani ciężka, ani nieporęczna.
Co do dostępności, chyba w większych miastach, poważniejszych gildiach, wiosce mutków itp. ok, 20 - 25% to całkiem fair, ale byle handlarz, czy najemnik z czymś takim nie łazi i nie odsprzeda byle komu (ZWŁASZCZA za 120 gambli).
Nie chcę się tu spierać o detale, czy kilka pkt. w te, czy we wte, ale ta broń po prostu zasługuje na szacunek, że tak to ujmę.
Niech patałachy, którym MG zaproponuje to cudeńko, przyjmą ją z należytym szacunkiem, za adekwatną sumkę.
Bez takich zabawek, front przesuwałby się na południe km/h, bo na rany Chrystusa, ilu potrafi udźwignąć, czy obsługiwać dziś świniaka (M60), czy półcalówkę, których, też zbyt wiele nie zostało, a SAW i MINIMI, to całkiem poważny argument w naszych rękach.
To tyle, artykuł jak najbardziej ok, co do opinii na temat obrazków - zgadzam się, rysunki są o wiele ciekawsze, gdy mowa o broni w realiach NS.
Pozdrawiam serdecznie.
\m/
Ach widzę jednak że pojawiło się kilka komentarzy. Dziękuje za nie bardzo, bardzo serdecznie. No a teraz czas sypać głowę popiołem i bijąc się w pierś mamrotać pod nosem: Mea Culpa :D Rzeczywiście mała oprawa graficzna tych zdjęć bardziej pasowała by do klimatu NS. Brak statystyk jest dość rażący więc następnym razem przygotuje się lepiej i mam nadzieję że uniknę błędów. No a teraz czas na cenę. Po głębszych zastanowieniach również zgadzam się z imć Nervous'em że cena 120 gambli to totalne nieporozumienie. Myślę że 200 to optimum za to cudeńko. Dziękuje za bardzo pouczające komenty. Pozdrawiam.
Dodaj nową odpowiedź