Hieny (Przy piwku) | Moorhold.net - reszta to fikcja

Hieny (Przy piwku)

O Denver musisz wiedzieć jedną ważną rzecz: tutaj jest wojna, a to oznacza krwawą jatkę. Ludzie giną codziennie, chyba że akurat Molochowi się znudzi i odpuści na jakiś czas. Na to jednak nie ma co liczyć. Trwa wojna, giną ludzie. Zostają trupy i ich broń. A gdzie są trupy, tam są i Hieny.

Jak się pewnie spodziewasz, istnieje w naszym mieście gang sukinsynów, którzy żyją z tego, co wyzbierają z Frontu. I jako żołnierz powiem ci, że to jest, kurwa, świństwo. Niech gadają co chcą, ale ja bym tak nie mógł. Chętnie powystrzelałbym ich wszystkich, ale my, żołnierze, mamy ciekawsze zajęcia niż uganianie się za tymi śmieciami.

Jeśli już wdepnęliśmy w ten nieprzyjemny temat, to powiem ci, jak to wygląda. Rządzi nimi niejaki Steve, zwany Wielkim. Pies go trącał. Nie mam pojęcia co to jest za gość, wiem tylko że jest duży i śmierdzi. Jak go spotkam, to zastrzelę jak psa. Tyle, że on się w mieście nie pokazuje, bo wie, że ma przesrane. Chowa się gdzieś za miastem i udaje wielkiego guru. To taki wielki ciemny typ, którego się lepiej wystrzegaj, jak jesteś słaby, albo zastrzel, jak masz twarde jaja. Ale to się okaże w odpowiednim czasie.

Po mieście szlaja się jego prawa ręka, Szary Rob. Trzeba skurczybykowi oddać, że zwiadowcą jest dobrym i pewnie ciężko go jest w polu wypatrzyć, ale jak wchodzi do miasta, to zawsze narobi hałasu. Lubi się bawić i filozofować do tego. Znaczy się gada o byciu Hieną jak nikt inny, więc pewnie jeszcze będziesz miał szansę go usłyszeć. Szczerze ci jednak powiem - nie radziłbym z nim zadzierać. Szybką ma rękę i wielu się już nacięło. To on sprzedaje cały ten szajs, co zbiorą na polu bitwy, takim żółtodziobom jak ty. Sprzedaje za dobre gamble, za dziwki i alkohol. My musimy dupy nadstawiać i w Molocha ołów pakować, a oni sobie łażą i zbierają.

Wiesz, bo kiedyś przed wojną było takie określenie - Menel. Dzisiaj już nikt go nie używa, bo wszyscy jesteśmy menele. Każdy coś zbiera, ciuła, skupuje, przepija. Takie czasy, taki świat. Kiedyś menele to był margines, teraz nie-menele to jest arystokracja. Ale wiesz, są menele i menele. Są tacy, którzy na życie zarabiają robiąc coś pożytecznego, i tacy którzy żeby żyć zabijają lub kradną. Hieny zbierają. Ale nie tak jak inni - z ruin Denver. Oni zabierają broń chłopcom, którzy chronią ich dupy przed Molochem.

Masz niewyraźną minę, to może jeszcze coś ci wyjaśnię. Dla żołnierza najważniejsza jest jego giwera. To klucz do przeżycia, to narzędzie pracy i gwarancja istnienia. Dlatego lubimy rusznikarzy z Gildii. Oni wiedzą, co zrobić, żeby nasze cacka strzelały jeszcze lepiej. Każdy też przyzwyczaja się do swojego gnata. Chodzi z nim wszędzie, dba o niego, czyści. To jest polisa na życie. Po pewnym czasie łączy cię z nim więź. Nie masz rodziny, dzieci, masz tylko kumpli i broń. Wiesz, że kumple mogą zginąć tak jak i ty, ale broń zostanie w twoich rękach, aż do śmierci, a nawet po niej. To jest jedyna pewna rzecz w życiu. I tą pewność odbierają nam te pieprzone Hieny.

Tu już, cholera, nie chodzi nawet o samą broń. Jedyne, czego wymagamy, to trochę szacunku. Tak, żeby każdy wiedział i szanował chłopców, którzy giną na Froncie. To, co robią Hieny, to jest, kurwa, brak szacunku dla cudzego poświęcenia. Co im przyjdzie z jednego głupiego karabinu wartego kilkadziesiąt gambli? Nie mogą tego uczciwie zarobić? Albo, jak czują się tacy mocni, to niech zaciągną się do wojska i zobaczą jak to jest na wojnie.

Poza Szarym Robem, którego nie raz spotkałem i z którym wymieniłem nawet kilka słów, wśród Hien dużą rolę odgrywa jeszcze gość z ksywką Harx. Nie chciałbym mieć z nim do czynienia. Dużo się już w Denver na jego temat mówiło i dużo się jeszcze pewnie powie. Najpierw były plotki, że to pieprzony mutek, który ma jakieś chore moce, za pomocą których potrafi zmieniać swój wygląd. Jeśli to prawda, to Hieny mogą ładnie namotać w naszym mieście. Kolejna, sam już nie wiem czy wiarygodna plotka, mówi, że Harx to cyborg Molocha. Jakieś połączenie człowieka z maszyną, wysłane żeby nas szpiegować. Bo Hieny wiedzą o rozmieszczeniu wojsk chyba więcej, niż samo dowództwo. Zawsze pojawiają się tam, gdzie trup ściele się gęsto. Zawsze trafią na jakąś jatkę. Jeśli Harx miałby być szpiegem, to Moloch ładnie sobie to wymyślił. A może Harx to jego kolejny eksperyment? Molocha, jak kobiety, nigdy nie zrozumiesz.

Co do Hien i wojska. Zawsze istniała rywalizacja między tymi z wojska, którzy starają się podebrać Molochowi nowe technologie, a zbierającymi wszystko Hienami. Podobno zostało zawarte ciche porozumienie, o którym nikt ci pewnie nic nie powie. Układ jest prosty - wojsko zbiera wszystko, co wywalczy u Molocha, a Hieny ograniczają się do ludzkich trupów. Prawda, że słodki układ? Rzygać mi się chce. Nie mają ludzie szacunku dla zwykłego żołnierza...

\m/

portret użytkownika Bartosh

Dobreeee. Trzeba przyznać że całkiem klimatyczna organizacja. W sumie w średniowieczu za wojskiem też podążały bandy które czekały tylko aż będą mogły dobrać się do pola bitwy. Warto wątek Hien rozwinąć ( bodajże robi to już Trip) bo mają w sobie olbrzymi potencjał.

wow, nawet nie wiedziałem,

portret użytkownika Trip

wow, nawet nie wiedziałem, że taki tekst juz się u nas pojawił, ale to fajnie, Hien coraz wiecej, jeszcze troche a wyjdzie ładny profbook nam :D

pomysł w prawdzie niemal oczywisty do wykorzystania, ale serio widze ten tekst pierwszy raz, chwała Ci Bartosh za te komentarze bo przynajmnije poodkrywam ciekawe rzeczy na naszym strychu ;)

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie.
  • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd>
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.

Więcej informacji na temat formatowania

CAPTCHA
Poniższy test ma za zadanie zablokować roboty sieciowe przed rejestrowaniem się oraz przed dodawaniem odpowiedzi.