Gry Klausa Teubera czterokrotnie nagrodzono prestiżową nagrodą Spiel des Jahres. Ostatni raz w 1995 roku, kiedy to laurem tym, uhonorowano grę Osadnicy z Catanu. Tytuł ten jest największym sukcesem projektanta. Osadnicy z Catanu to gra otoczona kultem, a każdy szanujący się gracz ja dobrze. W 2005 roku, nakładem wydawnictwa Galakta ukazała się polska edycja Osadników. Szybko podbiła serca graczy zdobywając nagrodę Gra Roku 2005.
Prostota zasad, nastawienie na rywalizację, spora doza interakcji między graczami, a także różnorodny przebieg poszczególnych partii sprawiały, że Osadnicy zdobyli sobie wielką rzeszę oddanych fanów.
Fabuła i cel gry
Każdy gracz wciela się w przywódcę grupy Osadników, których zadaniem jest efektywne podbicie tytułowej wyspy Catan i wykorzystanie jej zasobów do dalszej ekspansji ekonomicznej i ostatecznego pokonania przeciwników.
Plansza tworząca wyspę składa się z 19 sześciokątnych części. Każde pole gry reprezentuje jeden z pięciu surowców (glinę, drewno, owce, zboże i kamień). Surowce należy pozyskiwać, gdyż konieczne są do dalszej rozbudowy sieci dróg, osad i miast. Zgromadzone dobra, w postaci kart, wędrują na rękę gracz. W swojej kolejce surowce można wydać na rozwój i/lub nimi handlować (z innymi graczami lub bankiem).
Celem gry jest zdobycie 10 punktów. Każda osada warta jest 1 punkt, każde miasto 2 punkty. Dodatkowe 2 punkty zdobędzie gracz, który w danej chwili posiada najdłuższą drogę, oraz gracz który wystawił największą liczbę kart rycerzy.
Pozyskiwanie surowców
Każde pole gry ma swoją wartość - wyrażoną liczbą od 2 do 12 (z pominięciem liczby 7). Wartości te rozkładane są na planszy w sposób losowy i tajny, a odkrywa sie ja na początku gry. Mechanizm pozyskiwania surowców jest z tym ściśle związany, bowiem, każdy gracz na początku swojej kolejki musi wykonać rzut 2k6. W danej kolejce zysk przynoszą tylko te pola, których wartość zgadza się z sumą oczek na kościach i o ile, którykolwiek z graczy posiada osadę sąsiadującą z danym polem. Jak widać najcenniejsze pola to te, których wartość najbliższa jest liczbie 7, a najsłabsze to 2 i 12 (tym słabsze, że wyszstkie wartości z wyjątkiem 2 i 12 występują po dwakroć).
Na szczęście, osady i miasta buduje się na złączeniach pól, oznacza to, że większość osad ma dostęp do 3 regionów. Każda osada przylegająca do danego pola dostarcza jednego surowca, a każde miasto aż 2. Wszystko wydaje się proste i przejrzyste – i takie właśnie jest – lecz gra ma dla nas kilka smaczków, które sprawiają, że pozornie matematyczna gierka zmienia się w ekonomiczną strategię.
Smaczki
Najważniejsze jest to, że gracz, który wykonał rzut na produkcję – wspomniane 2k6, rzuca dla wszystkich a nie tylko dla siebie. Jeśli wyrzuci np. 6 znaczy to tyle, że każdy, kto posiada osadę lub miasto przy takim polu czerpie z niego zyski.
Kolejna sprawa to drogi. Są diabelnie ważne, ze względu na fakt, że kolejne osady budujemy tylko przy własnych drogach. I to nie wszystko. Osady muszą być oddalone od ciebie, co najmniej o dwie drogi. Dotyczy to wszystkich osad, a nie tylko własnych. W konsekwencji przy jednym polu stać mogą co najwyżej 3 wioski – sprytny gracz, może blokować dostęp do danego regionu odpowiednio się rozbudowując. Drogi buduje się zaś na krawędziach pól i stać tam może tylko droga jednego z graczy, a co za tym idzie, i nimi można ograniczać ekspansję przeciwników.
Innym smacznym kąskiem jest sytuacja, w której na kościach wypada suma 7. Aktywuje się wówczas złodzieja. Postać ta, stacjonuje początkowo na pustyni – jedyne pole, które nie dostarcza żadnego surowca. Gracz, który „wyrzucił” złodzieja, ma prawo przesunąć go na dowolne inne pole. Złodziej, po pierwsze zablokuje wartość tego pola (stawia się go na znaczniku z liczbą), w związku z czym, nie będzie ono przynosiło zysków, tak długo jak złodziej będzie tam stał. Po drugie, jeśli przy tym polu stoją jakieś osady lub miasta, gracz ma prawo ukraść jedną z kart właścicielowi takiego przybytku. Po trzecie i najboleśniejsze, wszyscy muszą przeliczyć karty zgromadzonych surowców, jeśli ich liczba przekroczy 7, polowe z nich zaokrąglając w górę, trzeba wyrzucić – innymi słowy, chomikowanie kart, obarczone jest sporym ryzykiem.
W swojej turze, gracz może oprócz rozbudowy zakupić także karty rozwoju. To kolejne uatrakcyjnienie. Karty te dostarczają bowiem pewnych udogodnień. W puli najwięcej jest kart rycerzy. Zagranie takiej karty powoduje, że można przesunąć złodzieja – jest to o tyle atrakcyjne, że rycerz nie zmusza do przeliczenia kart i po za tym wyjątkiem działa jak złodziej. Dodatkowo, gracz, posiadający największa liczbę tych kart otrzymuje 2 punkty zwycięstwa. W talii tej, kryją się także budynki, których zagranie dostarczy nam 1 punktu zwycięstwa. Są też karty postępu nagradzające dociągnięciem dwóch wybranych surowców, natychmiastową darmową rozbudową dróg, czy też ogłoszeniem monopolu na jeden surowiec (wówczas wszystkie karty danego surowca spoczywające na rękach innych graczy wędrują na rękę naszą).
Handel
Surowców jest pięć i dobrze mieć dostęp do wszystkich. Bywa jednak tak, że czasem brakuje nam gliny, a posiadamy owcę, która aktualnie nie jest do niczego potrzebna. W swojej kolejce mamy jednak możliwość handlu. Zbędne karty można wymieć na kilka sposobów. Najprościej i najtaniej, handlować z innymi graczami. Mówimy co chcemy kupić i co za to oferujemy. Jeśli znajdzie się chętny dobijamy targu i możemy się rozbudować.
W każdej chwili możemy także handlować z bankiem. Kurs zawsze ustalony jest tak samo i zawsze bardzo niekorzystnie. Cztery karty jednego rodzaju, za jedną kartę wybranego surowca. Rozbój w biały dzień. Istnieje jednak możliwość zmiany tego kursu. W grze bowiem występują porty. Jeśli wybudujemy osadę w pobliżu portu, kurs zmienia się na 3:1 – to lepsza oferta. Na planszy jednak są tez porty specjalistyczne, które skupują tylko jeden określony surowiec i to po kursie 2:1 – a to już naprawdę dobra cena, w szczególności, kiedy nikt z nami nie chce handlować.
Warto jeszcze wspomnieć o cenach poszczególnych usprawnień:
Droga – glina i drzewo
Osada – glina, drzewo, owca, zboże
Miasto – 3x kamień i 2x zboże
Karta rozwoju – kamień, zboże, owca
I jeszcze więcej smaczków
Spoglądając na cennik, łatwo domyślić się, że warto posiadać dostęp do każdego surowca. Nie zawsze jest to jednak możliwe. Strategię determinuje początkowe rozstawienie. Każdy z graczy stawia po dwie osady i tyleż dróg. System jest jednak wyrównany, bowiem nasze „domki” budujemy w specyficznej kolejności. Najpierw jeden stawia pierwszy gracz i od razu buduje też drogę. To samo czynią kolejni, aż do ostatniego. Następnie kolejność się zmienia i drugą osadę najpierw buduje gracz ostatni. To ważne, bowiem startowe surowce określa właśnie druga wybudowana osada.
Tu pojawia się wiele wątpliwości strategicznych. Czy lepiej obstawić słabsze, ale różnorodne miejsca, czy silne lecz dające ten sam surowiec? Jest to też jedyny moment, w którym nasze osady nie muszą się łączyć. Stąd kolejny dylemat: łączyć czy nie łączyć? Budować w oddaleniu i mieć szersze pole manewru czy w kupie, by zdominować któryś zakątek planszy?
W grze dysponujemy ograniczoną liczbą osad, miast i dróg. Nie da się wygrać budując tylko osady (jest ich pięć na gracza, dają w sumie tylko 5 punktów). Nie da się wygrać mając 4 miasta (a tylko tyle można wybudować) – bo to co prawda 8 punktów, ale skąd wziąć brakujące 2. Ponadto żeby zbudować miasto, trzeba najpierw zbudować osadę (miasto to upgrade osady), jeśli postawię tylko na kamień i zboże, będę miał trudność z budową dróg, które są konieczne, choćby do tego by dotrzeć do kamiennego lub zbożowego portu.
Kolejną sprawą jest ryzyko handlu z innymi graczami – wiadomo, że jeśli chce się wymienić, to znaczy że dany surowiec jest mu do czegoś niezbędny. Ja dzięki wymianie zbuduję drogę, ale on zbuduje osadę. Z drugiej strony bez tej drogi nie będę mógł zbudować swojej osady.
Dzięki temu, gracze rozbudowują się mniej więcej równomiernie, co czyni z gry piekielnie gorący wyścig. Chyba, ze ktoś naprawdę umoczy na miejscach startowych (co jest trudne).
Tempo gry jest szybkie, jedną partię można zamknąć w godzinę. Partie dłuższe niż półtoragodzinne należą do rzadkości. Przy tym gra jest szalenie emocjonująca, a im bliżej końca, tym więcej adrenaliny.
Polska edycja gry prezentuje się znakomicie. Heksagonalne kafelki zdobią przejrzyste grafiki dobrze nasycone barwami. Są znacznie ładniejsze od niektórych zachodnich wydań. Karty poręczne, nie bardzo mają ochotę się niszczyć. Kości, osady, miasta i drogi wykonane są drewna.
Klaus Tauber od czasu wydania tej gry nie zastał nagrodzony już Spiel des Jahres. Prawdopodobnym powodem takiego stanu rzeczy jest fakt, że kolejne jego projekty tyczyły się właśnie Osadników. Czyni to z tej gry twór naprawdę niezwykły. Choć podstawowa wersja gry przeznaczona jest dla 3-4 graczy, dostępny jest dodatek, który umożliwia grę nawet 6 osobom (właśnie wydany nakładem Galakty). Na polskim rynku można kupić od dawna inne rozszerzenie: Żeglarze z Catanu – powiększona plansza, Catan staje się archipelagiem, drogi morskie. Niebawem ukaże się dodatek Miasta i Rycerze, w którym nacisk położono także na militarny charakter osadnictwa. Odrębnych gier mających Catan w tytule jest też całkiem sporo – na wyróżnienie zasługuje Catan Card Game – doskonała niekolekcjonerska gra karciana.
Osadnicy z Catanu to pierwszorzędna gra. Prostota zasad sprawia, że łatwo zaprosić do gry osobę zieloną w temacie gier planszowych. Trudno się nią także znudzić. Choć autor zaleca by pierwsze partie rozgrywać na domyślnym ustawieniu planszy, z powodzeniem grać można wg. własnego scenariusza, lub co znacznie lepsze, na całkowicie losowej planszy. Ta cecha bardzo wydłuża żywotność gry. Nawet jeśli gra czasowo się znudzi (po kilkudziesięciu partiach to możliwe) – to odstawiona na półkę, z pewnością powróci na stół i zaskoczy świeżością.


Ah 'Catan' - stare dobre
Ah 'Catan' - stare dobre czasy ^ ^
Mega, rewelacyjna
Mega, rewelacyjna zajebioszcza gra. A recenzja rewelacja!
Tym którzy odłożyli
Tym którzy odłożyli osadniów na półkę polecam wrzucić grę jeszcze raz na stół. I taka ciekawsotka: żeby zagrać w Osadników czekałem 8 lat. Tyle upłynęło zanim od pierwszej recenzji przecztanej w pismie Magia i Miecz, zobaczyłem tę grę rozłożoną przede mną.
Dodaj nową odpowiedź