Częściej niż 1 raz w tygodniu
16% (32 głosy)
1 raz w tygodniu
14% (28 głosy)
2-3 razy w miesiącu
20% (39 głosy)
1 raz na miesiąć
15% (30 głosy)
1 raz na pół roku
10% (19 głosy)
Rzadziej niż raz na pół roku
12% (23 głosy)
Wcale
15% (29 głosy)
Całkowita liczba głosów: 200
Odpowiedzi
Obraz rodzi się
Obraz rodzi się katastrofalny...
powinna być opcja -
powinna być opcja - różnie :p
Pozwoliłem sobie na
Pozwoliłem sobie na niewielką dozę optymizmu i wybrałem odpowiedź rzadziej niż raz na pół roku. Mam nadzieję, że uda mi się zagrać w jakiegoś erpega w tym roku.
A wyniki ankiety faktycznie póki co nie zachwycają...
--------------------------------
They killed Kenny. You bastards!
zasadniczo trudno było się
zasadniczo trudno było się spodziewać czegoś innego, po pierwsze niewielu u nas ludzi z gimnazjum/podstawówki ipo drugie niewielu fanów DDków. Oba środowiska zaznaczały by pierwsze dwie opcje
D&D ?? :P
No, wypraszam to sobie :P W D%D nigdy nie grałem, a jakoś zaznaczyłem 2 odpowiedź. No i w liceum w klasie maturalnej jestem, a jakoś udaje nam się grać sesje raz w tygodniu. Czasami jak mamy wolne to oczywiście częściej gramy.
wybacz Mandris, nie
wybacz Mandris, nie chciałem urazić nikogo z liceum przyrównując go do gim/ped ale oczywiście masz rację, licealiści też wliczają się w pierwsze dwie odpowiedzi
jeszcze nikt ie
jeszcze nikt ie odpowiedział na pierwsza opcje
Takie życie
No ludzie się starzeją niestety i coraz mniej u nas studenciaków, coraz mniej licealistów, coraz więcej ludzi pracy, którzy nie mają tyle czasu na szlifowanie scenariuszy na weekend tylko raczej myślą o innych rozrywkach. Wiem to po sobie. Z drugiej strony, przy racjonalnym podejściu nie wydaje mi się, żeby granie częściej niż co 2 tygodnie było potrzebne. Wręcz przeciwnie, może prowadzić do rutyny lub lekceważenia sesji. Mnie te wyniki nie przerażają. Są zgodne z tym co sobie wyobrażałem i raczej kijem rzeki nie zawrócisz czy jak to tam się mówi.
moim zdaniem miło się gra
moim zdaniem miło się gra co tydzień. Ja zawsze szedłem na sesję z checią grania. Chciałęm zobaczyć co się stanie nowego i chyba nigdy nie popadliśmy w rutynę.
Za to teraz? Teraz to zupełnie inna sprawa ;)
Może zmienimy nazwę na
Może zmienimy nazwę na Geriatrykhold? :)
No chwilowo faktycznie
No chwilowo faktycznie przeważa tu publiczność starszawa ;) Ale nazwy jeszcze nie zmieniajmy. Nadal mamy siły na ustawki i Moorhoolsowanie!
--------------------------------
They killed Kenny. You bastards!
Ja gram kilka razy w
Ja gram kilka razy w miesiącu, ale to też zalezy od miesiąca.
PBEM
Ja gram w swojego PBEMa i dlatego zaznaczyłem "Częściej niż 1 raz w tygodniu".
Bo w rpg prawie nie gram i zawsze tak było mimo pokaźnej kolekcji podręczników na półce.
A nienajlepsza jest przede wszystkim całkowita liczba głosów.
Właśnie wróciłem z 9
Właśnie wróciłem z 9 godzinnej sesji :) wreszczie koniec z głodem :)
Ja nie gram
bo nie mam z kim, kiedy, ani gdzie. Nie wspominając o wygospodarowaniu czasu na stworzenie scenariusza. :| Musiałbym chyba brać urlop, żeby napisać scenariusz, a potem drugi raz, żeby go rozegrać...
Magnes - na pierwszy zestaw
Magnes - na pierwszy zestaw problemów jest sposób - sesje online. Można bawić się bez cyzelowanych przez tydzień scenariuszy, wystarczy zebrać dobrych graczy, mieć 30 min do kombinacji i kartkę A4.
Bardzo bolesny jest moment
Bardzo bolesny jest moment przejścia znajomych w pełni dorosłe życie. Wówczas to jakoś większości z nich ulatnia się z głowy zainteresowanie RPG. Niby mówi się o tym, że to z powodu pracy, nowozałożonej rodziny, ale ja jakoś w to nie wierzę. Tak na prawdę dla chcącego nic trudnego, wygospodarować jeden dzień na kwartał, każdy jest w stanie z dużym wyprzedzeniem. Niestety, ok. 25 roku życia zdecydowana większość erpegowców po prostu przestaje nimi być (niekiedy nawet przyznają wprost - mnie to już nie grzeję).
Ja miałem okres, że pozostałem sam na placu boju - byłem jedynym który próbował zorganizować sesję. Z czasem jednak dałem sobie spokój, bo nie mogłem już znieść ściemniania i niesolidności dawnych zapaleńców, z którymi niejedną noc na wspaniałych sesjach zarwałem.
Ostatnio jednak nieoczekiwanie w moim towarzystwie odrodziły się dwie grające grupy (mniej lub bardziej za moim sprawstwem). Może rodzi to nadzieję, że jest jakiś wiek, w którym ludzie przypominają sobie o tym co w młodości było tak dla nich pociagające?
Zaznaczyłem opcję raz na pół roku, chociaż odpowiedzi w tej ankiecie są dość nieadekwatne. Gram jak się uda - gdyby to uśrednić, wyszłoby pewnie raz na trzy miesiące, ale czasem np. w ciągu roku są 2 miesiące w które jakimś cudem uda się zagrać 4 sesje, a potem przez 10 miesięcy nic. Wciąż jednak nie tracę nadzieji, czasem się udaje.
Sim ma 100% racji
Sim ma 100% racji, w końcu w życiu większości eRPeGowców pojawiają się osoby o wiele ważniejsze od kumpli od kostek i stolika - takie życie.
Ale jak pisał przedmówca jest nadzieja. Pasji nie da się wykorzenić, z czasem zakiełkuje na nowo - tylko nie będzie już taka sama.
Sam po eksperymentowaniu z figurkami i innymi tworami fantastyki, teraz karmię głoda PBF, choć to muszę to przyznać słaby substytut.
Dodaj nową odpowiedź