Zastanawiałeś się kiedyś, co się dzieje, kiedy żołnierz Posterunku zostaje ranny w bitwie? Tak masz racje ląduje na tyłach, zostaje zaopatrzony, a często nawet w ramach gratisu dostaje kilka nowych części. Po krótkiej rekonwalescencji trafia z powrotem na front. I tak w kółko, aż nie polegnie ku chwale ojczyzny, albo nie będzie nadawał się już do reperacji. Co wtedy? No właśnie, problem. Ale nie obawiaj się żołnierzu. Posterunek dba o swoich chłopców i nigdy o nich nie zapomina. Dlatego powstał właśnie Ośrodek Rekreacyjny i Dom Spokojniej Starości Dla Weteranów Wojennych. Tu trafiają wszyscy ci, którzy nie mogą już pełnić służby z powodu inwalidztwa, starości lub innych niezależnych przyczyn, takich jak choroby psychiczne. Niestety, to smutna prawda. Wielu nie wytrzymuje na froncie ciągłej presji, strachu o życie swoje i towarzyszy oraz wszech obecnego widoku śmierci. Wojna na froncie to nie majówka, za to życie w Peacehaven tak.
Peacehaven to odbudowany przez Posterunek kompleks sanatoriów, hoteli i ośrodków rekreacyjnych sprzed wojny. To chyba jedyne takie miejsce w całych zasranych stanach. Istna oaza. W wygodnych pokojach hotelowych mieszkają zasłużeni weterani wojny, wszystko zostało tak sprytnie pomyślane by ci bez nóg, nie napotykali się na tych niezrównoważonych, wszyscy zaś nie wchodzą w drogę staruszkom, którzy spędzają tu ostatnie swoje dni. Wszyscy otoczeni są opieką wykwalifikowanego personelu, pielęgniarek, rehabilitantów, psychologów i lekarzy. Jak o tym myślę to aż żal trochę bierze, że nie wykorzysta się takiego potencjału gdzie indziej. Jednak trzeba oddać szefostwu Posterunku, że dba o swoich chłopców. Niektórzy nawet po zbawiennym dla zdrowie i psychiki pobycie wracają na front z nowymi siłami. Więc może się to nawet im opłaca.
Co można spotkać w takim sanatorium? Klasycznie; baseny, odkryte i zamknięte. Szczerze powiem, że z tych odkrytych bym nie korzystał, co, jak co, ale rozumiesz, że musi tam padać deszcze… no właśnie. Oczywiście korty tenisowe, choć nie wiem czy ktoś ich używa. Siłownie, boiska, sala gier i zabaw – ulubione miejsce czubków, podobno planszówki ich odprężają. Mają nawet salę kinową i niewielki lasek ze ścieżkami do spacerowania i karmienia gołębi. Aha no i źródła termalne… to takie jak by zawsze ciepłe sadzawki, śmierdzące siarką. Podobno mają jakieś lecznicze właściwości, ale ja bym tego na sobie nie próbował. Generalnie jest tam wszystko, co może potrzebować zmęczony wojną żołnierz. No może poza panienkami, choć pielęgniarki są naprawdę słodziutkie, zdają się równie niedostępne. Dziwisz się? Mając jedną rączkę, brak nóżek i nieustający ślinotok stajesz się średnio atrakcyjnym facetem. Możesz mi wierzyć. Ale jeśli masz tylko lekkiego fizia to śmiało uderzaj. Muszę być tam nieźle wyposzczone na tym zadupiu, jeśli wiesz, co mam na myśli, hehe…
Gdzie to jest pytasz? Widzisz, nie mam pojęcia. Jak bym tylko jakiekolwiek miał już by mnie tu nie było. Wiem o tym miejscu tylko z opowieści, raz spotkałem nawet gościa, który stamtąd wrócił. Mówił nie wiele, że niby tajemnica, ale chyba był zadowolony i wyglądał całkiem nieźle. A na razie siedzę tak jak ty w tym okopie i modlę by maszynki się wycofały. Służę niemal od samego początku zawiązania się Posterunku i uważam, że należy mi się w końcu emeryturka. Wiesz, co? Jeśli przeżyjemy dzisiejszą noc napisze podanie do dowództwa o przyśpieszenie emeryturki. Mam nadzieję, że wyślą mnie tam pierwszą klasą. Młody już nie jestem, ale wszystkie kulasy mam, może pielęgniareczki na to polecą…

No cóż, istnienie takiego
No cóż, istnienie takiego miejsca byłoby kompletną bzdurą, nijak wpisującą się w realia Neuroshimy. Dlatego traktuję Peacehaven jako legendę albo raczej propagandową opowiastkę. Ale znów trochę za mało w tym tekście podejrzliwości, niepewności... Dopiero od ostatniego akapitu. No, nie wiem. A Państwo co sądzą na ten temat?
Noc zywych staruszków?
to też miało być na słodko, a co? tylko mordy, tajemnicye i mrok sa w neuro? Domu starców wybudowac nie mozna?
Oczywiscie każdy potraktuje tekst tak jak chce. jeden jako legendę którą krzepią się starzy zołnierze przy samogonie w okopie. Inni jako propagande Posterunku majaca podnosić morale żołnierzy. Ktoś może stwierdzić, ze takie miejsce istnieje i nawet posłac tam graczy by sobie pogadali z weteranami i czubkami. Kolejny nawet jak wysle tam graczy to zaserwuje im schiz-horror nocnymi korytarzami i pokojami bez klamek. Nastepny zaś uzna, że na bank ktoś przeprowadza tam jakies eksperymenty na biednych staruszkach, a inny podrzuci mu, żeby wysłac tam graczy by kogoś odbili z rąk hedonistycznej sekty pielęgniarek-nimfomanek. Pewnie każdy bedzie miał jakiś pomysł na taką prosta, słodką i nie istniejąca idyllę. :]
Pastor ma rację
Nie wpisuje się to do końca w klimat NS. To nie jest system o udogodnieniach socjalnych, przecież tak dobrze to dzisiaj chyba mają tylko w Szwecji ;-). Nie, nie, nie. Ja bym tego nie wprowadził. Za to podobny tekst widziałbym raczej jako miejską legendę na Posterunku bądź w Denver - miejsce w które niby to wysyłają starców, ale z drugiej strony może i mordują ich w następnym rowie? A może przeprowadzają na nich testy narkotyków bojowych? Albo urządzają obóz treningowy, w których testują działanie schwytanych Maszynek? Inspirujący pomysł, można wyciągnąć z niego więcej, trochę szkoda. Ale poruszyałeś temat dotąd nieporuszany - czy ktoś w NS zajmuje się emerytami? :D
jak już odpowiedziałem
jak już odpowiedziałem Pastorowi, pomyłów może być dużo i z takm zamysłem było pisane, - bierzcie i róbcie z tego co chcecie. Z jednej strony macie rację, ze powinienem dodać jednak pare pomysłów gotowych jak to przerobić i jak wykorzystać, ale z drugiej jakoś nei pasowało mi na koniec walenie takimi haczykami czytelnikowi po pysku, złaszcza że to była bajeczka starego żołnierza, który wie tyle ile powiedział. Po co miał straszyć młodego rekruta, nawet jełsi domyśla się swojego? Jak widac czytelnicy (cali dwaj ;) ) są inteligentni i sami sobie dopowiedzieli co tam powinno jeszcze być, z czegom rad :)
Dodaj nową odpowiedź