Wywiad z Multidejem, członkiem ekipy Wydawnictwa Portal z dnia 10.03.08 przeprowadzany przez Tripa.
Trip: Jeszcze zanim Neuroshima miała swoją premierę prorokowano Ci, że NS to gra stworzona dla Ciebie (-shima, –Szyma; przypadek?). Jak widać wróżba się spełniła. Jesteś członkiem ekipy Wydawnictwa Portal, autorem kilku opublikowanych dodatków i pewnie jeszcze wielu, które czekają na swoją kolej. Zaczniemy może od początku. Pamiętasz swój "pierwszy raz"? Pierwsze czytanie podręcznika, pierwszą sesję?
Multidej: Jasne. Pamiętasz pisany razem na stronie śp. sklepu Nostromo "szantaż": "Jeśli nie wydacie NS do marca, będziecie mieli na sumieniu graczy z Pszczyny"?. Całe szczęście Portal zmieścił się wtedy w lutym... Pierwsza sesja to przygoda z podstawki. Wyszło super
Trip: A co z samym "pierwszym kontaktem" takie pierwsze wrażenie po otwarciu podstawki. Zostały jakieś echa?
Multidej: Nie bardzo. Nie przypominam sobie nieziemskiego blasku wokół książki, dźwięku trąb i anioła przewracającego za mnie kartki.
T: Najlepsza sesją, jaką zagrałeś/poprowadziłeś?
M: w NS?
T: Tak. Nie interesuje nas twój kontakt z konkurencyjnymi produktami.
M: He, he... Nie umiem powiedzieć – „Ta była najlepsza, a tamte gorsze”. Było sporo momentów, które zapadły mi w pamięć, tyle, że opowieści o nich bawią tylko ich uczestników. Pamiętam zwłaszcza te sesje, z których wychodziłem dumny, że gracze tak wciągnęli się w granie. A takie - całe szczęście - zdarzają się, co jakiś czas, choćby na ostatniej sesji.
Niestety nie mogę się wypowiadać jako gracz - zagrałem z tej perspektywy może trzy-cztery sesje w życiu.
T: Masz jakąś specjalną receptę na takie wciągające sesje, albo ulubiony gatunek w którym się specjalizujesz - kryminał, horror, romans itp.?
M: Nie - nie byłbym w stanie wytrzymać w jednej konwencji, ani ja, ani moi gracze. Grunt to stworzyć na sesji choćby jedną taką scenę, w którą gracze naprawdę się zaangażują: zaczną dyskutować, przekrzykiwać się albo solidnie kombinować. Jeśli mi się to uda, pękam z dumy. To dla mnie wyznacznik udanej sesji.
T: A teraz? Czy zmienił się twój sposób grania/prowadzenia? Czy znając NS tak naprawdę od podszewki wraz ze wszystkimi jej niuansami, wciąż możesz cieszyć się "odkrywaniem" Neuroshimy? Czy to już może tylko rzemiosło?
M: Nie no - wręcz przeciwnie. Teraz, gdy ja i moja ekipa mamy znacznie mniej czasu na grę, granie zyskało na wartości i przynosi znacznie więcej radochy. Jeśli coś się zmieniło, to raczej na gorsze - mniej sesji oznacza mniej praktyki. Pamiętasz, z jakim trudem startowaliśmy kilka miesięcy temu z graniem po dłuższej przerwie?
T: Ciekawa zależność, większy kontakt teoretyczny niż praktyczny?
M: Ano... Całe szczęście teraz jakoś się to wyrównało.
T: Ulubiony kolor?
M: Brak. Kolory to coś, co się miksuje, żeby uzyskać pożądany efekt.
T: Czy ma, więc sens takie ich rozgraniczanie w podręcznikach?
M: Tak. Po pierwsze - są mistrzowie gry, którzy prowadzą sesje w konkretnym kolorze. Po drugie - narzędzie to wykorzystuje się w poszczególnych scenach. Choć nigdy nie starczyłoby mi cierpliwości, by zrobić całą sesję w stali czy rdzy, cały czas stosuję je składając przygodę. Przykład? Przepis na ostatnią mini-kampanię na froncie to 1x chrom, 2x stal, 1x rdza, znowu ciutka stali, rtęć i - na zakończenie - chrom. I wyszło.
T: Dla światka NS dałeś się poznać na początku jako redaktor działu na Moorholdzie. Teraz jesteś współtwórcą Neuroshimy. Jak związałeś się z Portalem? Pisałeś podania? Brałeś udział w castingu, czy może specjalnie szkoleni przez Trzewika Łowcy Głów cię skaptowali?
M: Czysty przypadek. Szukałem pracy dokładnie w tym czasie, gdy Trzewik szukał sekretarki. Po paru tygodniach okazało się, że ta sekretarka wprawdzie nie ma biustu i nie parzy kawy, ale za to pisze i redaguje teksty. I tak zostałem na dłużej.
T: Trzewik w końcu stracił sekretarkę czy też znalazł nową? Może stanowisko pani Marysi jest cięgle do obsadzenia?
M: [śmiech] Nie no. Oficjalnie jestem w połowie sekretarką, w połowie tekściarzem/redaktorem.
T: Jak wygląda praca w redakcji? Większości z nas kojarzy się z ciągłym graniem, jeżdżeniem po konwentach, burzach mózgu przy dzbanku kawy i jeszcze graniem. Czy ta romantyczna wizja ma coś wspólnego z rzeczywistością?
M: O, to teraz mogę ściemnić o tytanicznej pracy. Tak - nasze burze mózgów sprawiają, że w Gliwicach pada elektryczność!
T: Szczegóły. Załóżmy, że Trzewik nie czytuje Moorholda, możesz mówić bez propagandy.
M: Uroki pracy w redakcji to maratony przed oddaniem czegoś do druku, to systematyczne klupanie literek w spokojniejszych czasach i testowanie pomysłów i prototypów. O tych mroczniejszych stronach nie ma sensu mówić (ale z pewnością należy do nich nasz kibelek z niezidentyfikowaną formą życia na ścianie!).
T: Zostawmy wasze małe plemię mutantów w spokoju. Prace nad którym projektem wspominasz najmilej? Dlaczego?
M: "Łowca mutantów/Zabójca Maszyn" - mój (wespół z Konstantym Aresiewiczem) pierwszy dodatek. "Nordia" - mięsisty kawałek tekstu. "Bestiariusz: Maszyny" - ponad tygodniowy maraton, by skończyć w terminie. "MG^2...". Tak po prawdzie trudno mi wybrać, co wspominam najlepiej. Zapytaj mnie o to za dziesięć lat.
T: Zapiszę sobie, żeby nie zapomnieć. Jak ważną część twojego życia stanowi Neuroshima i Wydawnictwo? Czy to miłość do grobowej deski czy też masz jakieś mniej lub bardziej sprecyzowane inne plany na przyszłość?
M: To tylko gra. Ale jak rozumiem pytasz o erpegową przyszłość. Sporo serca wkładam w RPO, swoje trzy grosze lubię wrzucić do Monastyru, jednak NS pozostaje w czołówce - to, jeśli chodzi o pisanie tekstów. Z kolei kusi mnie ostatnio - jako MG - Zew Cthulhu i niemieckie dodatki do niego. Ale znając moich graczy nie grozi mi odstawienie NS na półkę.
T: Na to nie masz szans. Chodziło mi jednak o Twoje zawodowe plany.
M: Tak długo, jak jestem w Portalu, nie zabieram się za inne rzeczy - po prostu z braku czasu. W wolnym czasie wolę pisać coś innego niż teksty do gier fabularnych, nie można się nimi zajmować non stop.
T: Rozumiem, że możemy się spodziewać na półkach Empiku jakiejś twojej nie erpegowej publikacji?
M: Pożyjemy, zobaczymy.
T: Na sieci bez przerwy powstają kolejne projekty fanowskie. Sam zaczynałeś jako redaktor działu NS na Moorhold.net, znasz te środowiska. Jak oceniasz tego typu ruchy?
M: To normalna sprawa: wielu graczy, którzy regularnie grają, którzy świetnie obracają się w świecie NS i mają o nim swoje wyobrażenia, prędzej czy później chce dorzucić do niego swoją cegiełkę. To jedna z wielu fajnych rzeczy w naszym hobby.
T: Czy poza gronem kilkunastu odbiorców takie inicjatywy mają szansę się przebić, o czym marzą chyba wszyscy biorący w nich udział? Czy Portal sięga kiedykolwiek do takich prac?
M: Co to znaczy "przebić się"? Do czego? Jeśli ktoś chce się gdzieś przebijać, niech lepiej zabierze się za prozę, bo w erpegach nie ma za bardzo do czego.
Jeśli chodzi o podejście Portalu do dodatków fanowskich, to tak, mają one wpływ na kształt Neuroshimy. A niektóre z nich w ten czy inny sposób trafiają do sprzedaży, np. quentinowa przygoda Karczmarza, która zostanie wydana w edycji pudełkowej, czy dodatki w PDF-ach na płycie CD załączanej do podręcznika podstawowego. Ale to moim zdaniem efekty uboczne. Dodatek fanowski pisze się, bo się lubi system i chce się do niego coś dodać, z czystej przyjemności.
T: Są jakieś teksty czy typy, które lubisz czytać najbardziej z tych fanowskich?
M: Przede wszystkim przygody - z prostego względu: nie ma niczego bardziej przydatnego innemu mistrzowi gry
T: Jak twoim zdaniem prezentuje się Moorhold na tle innych serwisów sieciowych? Teraz możesz nam trochę posłodzić.
M: No nie [śmiech]
T: Nie krepuj się. Przyjmiemy na klatę również krytykę.
M: Moorhold - myślę o jego stronie Neuroshimy - ma dużą bazę tekstów i to jego największy skarb. Tak długo, jak pojawiać się będą kolejne teksty, wszystko będzie ok. Serwisów neuroshimowych nie jest zbyt wiele, tym ważniejsze jest, by te istniejące działały prężnie. Działajcie więc! Świetnie, że stronka znowu stanęła na nogi.
T: Na koniec specjalne pytanie autorstwa naszego Redaktora Bulkersa: „Czy uważasz, że Bulkers jest wymiataczem?”
M: Ależ oczywiście. Bulkers to największy poznański wymiatacz, jakiego znam [śmiech]
T: Dzięki za wywiad
M: Dzięki

Miły dla oka wywiad :)
Miły dla oka wywiad :) Pytania i odpowiedzi utwierdzają mnie w przekonaniu, że ich autorzy to ludzie inteligentni i z dużym poczuciem humoru ;)
Natomiast tutaj mamy piękną perełkę:
Multidej: "Sporo serca wkładam w RPO"
Ciekawe, czy chodzi o posadę Rzecznika Praw Obywatelskich, Regionalny Program Operacyjny (województwa śląskiego) czy o Rochester Philharmonic Orchestra :D
oczywiście chodziło o
oczywiście chodziło o Rzecz Pospolitą Odrodzoną, dla tych którym Pastor mógłby namieszać ;)
\m/
No i za późno Trip...Pastor już mi namieszał z tym RPO:D
Co to było...? Rytualna Popijawa Oldboyów? :D
Wywiadzik kopie dupĘ. Czuć u Ciebie, drogi kolego, dziennikarskie zacięcie. No i ten nieoceniony powód do dumy : Multidej zaczynał w Moorholdzie:D
PS. Czy to prawda że Bulkers Wymiata??
Na odpowiedzi czekamy pod numerem telefonu 666
Do wygrania wycieczka do syberyjskiego Łagru
(gwarantujemy bilet w jedną stronę)
Dodaj nową odpowiedź