Nix'Uno, czyli heroizacja systemów fantasy
Zapraszam do zapoznania się z pierwszym ogólno-rpgowym felietonem mojego autorstwa.
Tak sobie pomyślałem, że w sumie kiedyś na Moorholdzie był zwyczaj pisania felietonów ogólno-rpgowych (np. przez Bulkersa czy Neurocide'a). Być może, gdy i ja zacznę, to pobudzę starych wyjadaczy do wskrzeszenia swoich pomysłów. Czy moje felietony będą pojawiały się cyklicznie? Chciałbym, ale znając życie nic z tego nie wyjdzie.
Jako, że święta już się powoli kończą, a matura za pasem, czasu na granie zbytnio nie ma. Ale, jak to często bywa, gdy czegoś brakuję to najbardziej się chcę właśnie tego. Tak więc podczas mojego wzdychania na utraconymi sesjami i planowaniem kolejnych, wielkich kampanii mających na celu zupełnie pogrążyć moich biednych graczy, zastanowiła mnie jedna rzecz.
Dlaczego w większości systemów RPG gra się kimś wyjątkowym? Adepci w Earthdawnie, herosi w D&D, wampiry w Świecie Mroku. Nawet w Warhammerze, mimo zwykłych profesji, nie jest się nikim przeciętnym. Z czego może to wynikać?
Jedną z pierwszych myśli, jaka mi się nasunęła, była prosta: nikt nie chce bawić się w zwykłe życie. Na sesję przychodzi się po to, by przeżyć coś innego, niesamowitego. Takich atrakcji nie można przecież doświadczyć będąc stolarzem czy górnikiem.
Drugi argument przemawiający za „bohaterskim” rozwiązaniem jest równie prosty: trudniej bowiem sformuować grupę złożoną z rzemieślników, aby razem stawiać czoła wszelakim przeciwnością losu dawanym przez MG tak, aby nie naruszyć realizmu postaci. Oczywiście, dobra koncepcja jest w stanie załatwić wiele, ale nawet po pokonaniu grupy oprychów przez kilku zwykłych mieszkańców miasteczka (BG) będą oni chcieli wrócić do domów, do swoich rodzin. A odgrywanie życia, jak już pisałem, nie jest samo w sobie ciekawe.
Problem „heroizacji” świata oraz szukania orginalności w settingach nie-heroicznych jest powszechnie znany. Wiele naprawdę ciekawych systemów jest zwykle niegrywalnych z powodu braku koncepcji na współdziałanie w grupie. Niech za przykład posłuży Monastyr. W nim to bowiem Bohaterowie Graczy wcielają się w upadłych szlachciców, którzy pragną odbudować swoją dawną pozycje. Niby wszystko gra, jest przecież powód na zawiązanie sojuszu pomiędzy Postaciami – wspólny cel. Świat jest opisany bardzo barwnie, każdy opis krainy aż zachęca do prowadzenia sesji. Ale... no właśnie. Raz, że postacie pochodzą, najczęściej, z bardzo różnych zakątków Dominium. Dwa, że często coś trzyma ich lub ciągnie w rodzinne strony (np. własna ziemia w Dorii), a to rozbija grupę.
Oczywiście można ominąć nieco logikę oraz realizm, aby dobrze się bawić. Nie wiem jednak jak Wy, ale ja w takich momentach czuje pewien niedosyt. Lubię, gdy moje postaci oraz postacie moich kompanów zachowują się w pełni klimatycznie, gdy mają swoje rozterki, wahania. Bardziej cenię dobrą rozmowę przy ognisku niż wielogodzinną bitwę przeciwko orkom. Ale, odbiegam od tematu.
Zupełnie przypadkowo, podczas moich rozważań na temat heroizmu w systemach fantasy, wymyśliłem „mini systemik”, a właściwie tylko jego zarys, w którym grając zwykłymi mieszkańcami świata moglibyśmy przeżywać niesamowite przygody. Wyobraźmy sobie więc miejsce, w którym każdy obywatel posiada jakąś moc. Jeden potrafi przesuwać przedmioty za pomocą siły umysłu, inny wznieca ogień wzrokiem, a jeszcze inny zamraża wszystko dotykiem. I teraz, w takim świecie, gdzie rządzą Ci, którzy posiadaja najwięcej Mocy, żyją także ludzie pozbawieni tych umiejętności. Zwykli, szarzy, wykorzystywani niewolnicy. Ludzie bez przeszłości, z marną teraźniejszością i bez nadziei na przyszłość. Tak... gracze byliby jednymi z nich. Czy miałaby miejsce rebelia niewolników? Czy bohaterowie musieliby samotnie zmagać się z całym światem? Czy jest gdzieś społeczeństwo, które nie klasyfikuje ludzi ze względu na moc?
Rozmażyłem się nad okładką do podręcznika... Szkoda, że z moich planów zazwyczaj nic nie wychodzi. Zdawiam i do nastepnego!

Drogi Nixosie, z radością
Drogi Nixosie, z radością przyjmuję Twój felieton, zwłaszcza jeśli jest on zapowiedzią całego cyklu.
Co do jego wstępu - niestety, zmniejszona aktywność starszej wiekiem części redakcji jeśli chodzi o pisanie o samym RPG jesy spowodowana tym, że dla nas z wiekiem RPG stało się towarem deficytowym. Dawno skończyły się czasy kiedy grało się co tydzień. Dla nas każda sesja to wielkie święto. Różne są tego powody - niektórzy, jak np. Wesyr, są tak zarobieni, że nie mają czasu grać a inni, np ja, nie mają już z kim grać, bo wszyscy albo wyrośli albo nie mają czasu. To bardzo przykry moment w życiu RPGowca - obawiam się, że i Ciebie kiedyś to czeka.
Co do meritum felietonu - rozumiem zamiłowanie ogółu erpegowców do heroizmu. Nasz świat jest w większej części szary, nudny i wrogi. Na sesjach staramy się przenieść do innego świata - takiego, na którego losy możemy wpływać. Część z nas wojuje na co dzień z nauczycielami, część morduje się z wykładowcami a część słyszy joby od szefa w pracy. Nie trudno zatem zrozumieć, że czasem człowiek chce sobie wyobrazić, że trzyma w ręku miecz lub magiczną różdżkę, że byle ciury mu się w pas kłaniają i że to on sam pisze historię swego świata. Nadto niekiedy możemy szukać czego innego w RPG - ja np. często cierpię na przyduszenie przez miasto, tesknię za naturą. Gdy nie mam w perspektywie żadnego wyjazdu, miło jest zagrać sesje jakimś gajowym lub kłusownikiem i przemierzać leśne ostępy.
Na koniec chciałbym jedak zaznaczyć, że wielu graczy nie wymaga heroicznych sesji. Moja dawna grupa np. przez lata grania w Cthulhu, wcielała się niekiedy w lumpów i ludzi z marginesu - dla nas to też niecodzienna egzystencja.
Wymaga, czy nie
Wymaga, czy nie wymaga - jest taki ogólny trend do grania herosami. Rozumiem motywy tego wyboru, ale uważam, że szukanie nowych rozwiązań (takich jak na przykłąd zamieszczony przeze mnie pomysł, o innych wkrótce) może przynieść równie dużo zabawy.
Fajnie że coś wreszcie
Fajnie że coś wreszcie erpegowego ruszyło:)
Niezgadzam się z tą heroicznoscią postaci. Nie każdy system wymaga bycia wyjątkowym (ED, W:A itp) jest wiele takich gdzie z założenie gra się postacią przeciętną wyjętą jak by z tła. Na przykład: WFRP - postać gracza to zwykły "rzemieślnik" czy inny przedstawiciel mniej lub bardziej szanowanej profesji (szczurołap, woźnica itp) no chyba, że gra się zabójcą troli, czy innym szpiegiem, ale to jest własnie po to by grac kimś innym niż babcią klozetową. ZC - tam wszyscy graja normalnymi ludzi, policjantami, biliotekarzami, diennikarzami, studentami itp itd.
Ale rozumiem co chciałeś (chyba, bo jak nie o to ci chodziło, to już nie wiem :/ ) powiedzieć. Heroizm w RPG wynika nie z bohaterów, a z przygód prowadzonych przez MG. Pisząc heroizm tez mam na myśli ogół przygodowości, a nie ratownie ksieżniczek, bo tym "heroizmem" jest również strzelanina z gangiem w NS, czy polowanie na ludzi w W:M. Chodzi generalnie o to że bohaterowie RPG nie żyją jak "zwyczajni" ludzi. Jasne, że nie! Co za przyjemnosć, przyjść na sesje i przez X godzin opowiadać o tym że kran przecika, że kolejka w spożywczym i że ta mielonka chyba była stara i teraz cała drużyna ma srake. Nie o to chodzi. Jasne, czasami, jakiś element zycia codziennego. To jest potrzebne do tworzenia realnego tła i wczówania się graczy. Super sprawa, ale nie bez przerwy.
Graliśmy kiedyś w taki mini-systemik, polega na tym, że gracze wcielaja się w samych siebie w normalnej otaczającej ich na codzień rzeczywistości, bardziej normalnie, przeciętnie i nie-hereoicznie się nie da. I co? Oczywiscie przezywaja dziwne i niespotykane przygody. I są tam heroiczni. Czy bardziej niz gdyby nas to spotkało? Nie wiem, bo raczej nie spotyka mnie na co dzień takie coś co zaserwował nam MG, ale wniosek jest prosty. To nie postacie sa "heroiczne" tylko przygody. Czyli natura RPG.
Aha ten twój "mini-systemik" to też troche minięcie się z sensem. Bo przecież w świecie gdzie "każdy ma moce" ludzie bez mocy są własnie wyjątkowi. Czyli nie są przecięnymi zjaaczai chelba tylko wyjątkowymi "niemocarzami". ;)
Chodziło mi głownie o to,
Chodziło mi głownie o to, że w RPG jest ogólna tendencja do heroizmu. I to pod każdym względem, zarówno w sprawie postaci jak i przygód. I nie mówie tutaj o wyróżnianiu się, tylko o tym, że BG są zazwyczaj ponad przeciętnym mieszkańcem świata. W tym przykładzie który podałem jest dokładnie odwrotnie. Czy przygody byłyby heroiczne? Zapewne tak. Nie da się tego chyba uniknąć.
Heroizm - tak. Heroizm zupełnie nierealny - już nie.
Wybacz Nix, ale jaka inna
Wybacz Nix, ale jaka inna tendencja mialaby byc w erpegach? Ten Twoj "heroizm" jest czescia skladowa wszystkich systemow. Jego natezenie zalezy tylko od realiow i jak latwo jest zginac.
Celem erpegow jest przeciez wcielenie sie w kogos niezwyklego. Prowadzenie go przez niebezpieczenstwa itd. Nie zgodze sie, ze Twoj "heroizm" to tendencja, to jest po prostu ERPEGIE. Cel tej naszej chorej zabawy.
Jesli chcesz "nie-heroizmu" to mozesz go uzyskac w LARPACH. Zorganizujcie sobie stype. Jeden gra denata, drugi wdowe, trzeci syna itd. Bedzie fajnie, ale zareczam, ze maks przez godzine. Po, co dluzej udawac zwyklego czlowieka, ktorym i tak jestes?
Dodaj nową odpowiedź