﻿﻿<?xml version="1.0" encoding="utf-8"?>
<rss version="2.0" xml:base="http://moorhold.net" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
<channel>
 <title>Opowiadania</title>
 <link>http://moorhold.net/taxonomy/term/43</link>
 <description>Dla wszystkich termów</description>
 <language>pl</language>
<item>
 <title>Azyl</title>
 <link>http://moorhold.net/node/641</link>
 <description>&lt;p&gt;AZYL&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;Załoga powoli zbierała się na mostku kapitańskim. Sy przybył jako ostatni.&lt;br /&gt;
-Dzień dobry śpiochu!- powitał go swym tubalnym głosem kapitan Kiryłow i widząć, że wszyscy są już obecni zakomenderował- Na stanowiska!&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://moorhold.net/node/641&quot;&gt;czytaj dalej&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
 <comments>http://moorhold.net/node/641#comments</comments>
 <category domain="http://moorhold.net/taxonomy/term/43">Opowiadania</category>
 <pubDate>Wed, 30 Jan 2008 13:52:38 -0800</pubDate>
 <dc:creator>Sim</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">641 at http://moorhold.net</guid>
</item>
<item>
 <title>Krew i Honor (cz. I)</title>
 <link>http://moorhold.net/node/190</link>
 <description>&lt;p&gt;Dawno już nie było tak zimno. Śnieg sięgał mu prawie do kolan a przeszywający, mroźny wiatr ranił policzki. Na szczęście skończyła się ta parszywa zadymka i wreszcie coś widział. Dwie godziny temu, dowódca wysłał go na jeden z punktów obserwacyjnych, by wypatrywał czy nie zbliża się dawno oczekiwany wróg.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://moorhold.net/node/190&quot;&gt;czytaj dalej&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
 <comments>http://moorhold.net/node/190#comments</comments>
 <category domain="http://moorhold.net/taxonomy/term/43">Opowiadania</category>
 <pubDate>Mon, 17 May 2004 15:25:00 -0700</pubDate>
 <dc:creator>Drago</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">190 at http://moorhold.net</guid>
</item>
<item>
 <title>Podróże Tyburcha</title>
 <link>http://moorhold.net/node/119</link>
 <description>&lt;p&gt;Był ciepły jesienny poranek. Fritar szedł pośród wąskich uliczek Bree. Nigdy nie przepadał za tym miasteczkiem. Było ono dla niego za ciche i za spokojne. Życie kupca przyzwyczaiło go do wielkich, zatłoczonych miast takich jak Fornost, czy Tharbad. Do miast, w których mieszkańcy mieli kiesy wypełnione po brzegi srebrem i byli gotowi zamienić je na jego towary.&lt;/p&gt;
&lt;p&gt;&lt;a href=&quot;http://moorhold.net/node/119&quot;&gt;czytaj dalej&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;</description>
 <comments>http://moorhold.net/node/119#comments</comments>
 <category domain="http://moorhold.net/taxonomy/term/43">Opowiadania</category>
 <pubDate>Mon, 17 May 2004 08:13:00 -0700</pubDate>
 <dc:creator>Mondry</dc:creator>
 <guid isPermaLink="false">119 at http://moorhold.net</guid>
</item>
</channel>
</rss>
